Trzydzieści sześć dni. Tyle zajęło filmowi Spider-Man: Całkiem nowy dzień przebicie 900 milionów dolarów w kinach USA i Kanady. Jedyny film, któremu ta sztuka udała się wcześniej, potrzebował pięćdziesięciu dni: „Star Wars: Przebudzenie Mocy” z 2015 roku. Czternaście dni różnicy brzmi niegroźnie, dopóki nie przeliczy się tego na dwa tygodnie kompletów w kilku tysiącach sal. A i tak nie jest to najciekawsza liczba w całej tej historii, bo połowa nagłówków, które przewinęły się przez sieć na początku września, myli dwa zupełnie różne wyniki i robi z tych 900 milionów rekord świata. Nim nie są.

Trzysta sześćdziesiąt milionów w trzy dni, miliard w sześć
Do amerykańskich kin film wszedł 31 lipca 2026, cztery dni po galowej premierze w Dolby Theatre w Hollywood. Weekend otwarcia zamknął się kwotą około 360 milionów dolarów na rynku amerykańskim i kanadyjskim. Najwyższe otwarcie w historii tamtejszego box office'u, bez gwiazdki, bez dopisku „w swojej kategorii”. Globalnie te same trzy dni dały około 932 milionów, drugi wynik wszech czasów.
Potem poszło szybko. Miliard dolarów na świecie po sześciu dniach. Dwa miliardy po trzech tygodniach, według zestawień branżowych drugie najszybsze tempo w historii kina. Najbardziej dochodowym filmem 2026 roku Spider-Man: Całkiem nowy dzień został już po siedmiu dniach wyświetlania. Przy budżecie 225 milionów dolarów pytanie o opłacalność było zamknięte, zanim ktokolwiek zdążył je porządnie zadać.
Za kamerą stanął Destin Daniel Cretton, muzykę napisał Michael Giacchino, scenariusz wyszedł spod rąk Chrisa McKenny i Erika Sommersa. To już czwarty film, w którym Tom Holland wciela się w Petera Parkera, poprzedni, „No Way Home”, wszedł do kin w 2021 roku, a towarzystwo ma takie, że słowo „solowy” robi się przy tym filmie mocno umowne: Zendaya jako MJ, Jacob Batalon jako Ned, Florence Pugh jako Yelena Belova, Jon Bernthal jako Frank Castle, Mark Ruffalo jako Bruce Banner, Sadie Sink jako Jean Grey i Michael Mando jako Mac Gargan. To trzydziesty ósmy film MCU i ostatni przystanek przed rzeczami, które Marvel zaplanował na koniec roku.

Rekordowy hit, którego figurek nie ma na polskiej półce
Półka opowiada zupełnie inną historię niż box office. Figurki z logo Brand New Day w obiegu są, robi je McFarlane Toys, widać je na zdjęciu wyżej. W ofercie GeekUp.pl ich nie ma i nie ma sensu udawać inaczej. Rynek zabawek nie porusza się w tempie kin: zamówienia na figurki filmowe zamyka się zwykle na długo przed premierą, fale wysyłek rozchodzą się po krajach nierówno, a Polska prawie nigdy nie jest pierwsza w kolejce. Film potrzebował sześciu dni na miliard dolarów, a licencjonowana figurka potrzebuje na przejście przez halę produkcyjną, dystrybutora i odprawę celną znacznie więcej.
Fan wychodzi z seansu w Multikinie gotowy wydać pieniądze i trafia na półkę z Marvelem sprzed dwóch sezonów. Nie jest to katastrofa, bo akurat ten Marvel jest szeroki. Linia Marvel Legends od Hasbro ciągnie się latami i ma osobny, retro stylizowany dział spod znaku Spider-Mana, gdzie obok samego Parkera wychodzą postacie drugiego planu w rodzaju Marvel Legends Retro Marvel's Owl 15 cm. Pięciocalowa skala, ruchome stawy, kartonik stylizowany na lata osiemdziesiąte. To nie jest figurka z nowego filmu i nikt nie powinien tak jej sprzedawać, ale stoi na tej samej półce i w tej samej skali co reszta kolekcji.
Drugi kraniec rynku wygląda inaczej. Tam nie ma mowy o impulsie po seansie, bo to figury kupowane z rozmysłem, czasem z przedsprzedaży sprzed roku.

Trzydzieści trzy centymetry, metalowe elementy pancerza, skala 1/6. Hot Toys Iron Man Mark III Stealth Mode pokazuje, jak daleko sięga ten rynek, gdy film zdąży się już odleżeć w świadomości widzów. Nowy Spider-Man dopiero wchodzi w ten obieg. Za rok czy dwa zobaczymy, co z niego zostanie w plastiku, bo box office to jedno, a trwałość postaci na półce to zupełnie inna waluta.
Dziewięćset milionów to nie jest wynik światowy
Teraz do sedna, bo tu robi się bałagan. Kwota 900 milionów dolarów dotyczy wyłącznie rynku amerykańskiego i kanadyjskiego, czyli tego, co branża nazywa wynikiem domestic. Światowo film jest znacznie wyżej: według danych z 9 września 2026 to około 926 milionów z Ameryki Północnej, około 1,49 miliarda z reszty świata i około 2,4 miliarda razem. Różnica między liczbą z nagłówka a wynikiem faktycznym jest więc prawie trzykrotna, a mimo to obie krążą po sieci jako ta sama informacja.
Rekord, o który naprawdę toczy się gra, dotyczy właśnie rynku domestic. Rekordzistą wszech czasów pozostaje „Przebudzenie Mocy” z wynikiem 936,7 miliona dolarów. Spider-Man podszedł pod ten próg bardzo blisko i wciąż gra w kinach, więc każdy, kto dziś ogłasza pobicie rekordu, wyprzedza fakty. Ciekawsze od samej sumy jest tempo, w jakim film do niej dotarł.
| Próg (USA i Kanada) | Spider-Man: Całkiem nowy dzień | Star Wars: Przebudzenie Mocy |
|---|---|---|
| 800 mln USD | 19 dni | 23 dni |
| 900 mln USD | 36 dni | 50 dni |
Przy progu 800 milionów przewaga wynosiła cztery dni. Przy 900 milionach urosła do czternastu, co znaczy, że różnica nie wzięła się z samego otwarcia, tylko z kolejnych tygodni wyświetlania, już po pierwszej fali entuzjazmu. Film, który miesiąc po premierze wciąż dokładał po kilkadziesiąt milionów tygodniowo, miał więc powtarzalną publiczność, a nie tylko jednorazowy szturm fanów w pierwszy weekend.
Na co uważać przy tych liczbach
Wynik domestic i wynik światowy to dwie różne rzeczy i polskie serwisy potrafią je pomieszać w jednym akapicie. Film wciąż jest grany, więc każda podana kwota starzeje się z dnia na dzień. Miejsce w rankingu najbardziej dochodowych filmów wszech czasów, według dostępnych zestawień trzecie, też jest ruchome, bo zależy od tego, czy zestawienie uwzględnia inflację i wznowienia.

Sześć weekendów na szczycie i dwa miliony biletów w Polsce
Rekordy otwarcia robi kampania marketingowa. To, co dzieje się potem, robi już sam film. Drugi weekend zamknął się w Stanach kwotą ponad 145 milionów dolarów, czyli ze spadkiem, jaki przy blockbusterach tej skali widuje się rzadko. Przez sześć weekendów z rzędu Spider-Man: Całkiem nowy dzień był numerem jeden amerykańskiego box office'u, mimo że w tym samym okresie kina obsługiwały też „Odyseję”, która potrafiła go przez moment wyprzedzić w globalnych zestawieniach weekendowych i sama przekroczyła miliard dolarów.
Oceny tłumaczą to bez większej filozofii. Około 90 procent na Tomatometrze przy ponad trzystu recenzjach, około 98 procent od publiczności przy ponad dziesięciu tysiącach głosów, co jest najwyższym wynikiem widzów spośród wszystkich solowych filmów o Spider-Manie, aktorskich i animowanych. CinemaScore na poziomie A, oczko niżej niż A+ dla „No Way Home”. Tak wygląda profil filmu, na który ludzie wracają po raz drugi i zabierają ze sobą kogoś, kto nie oglądał niczego z Marvela od lat.
W Polsce przełożyło się to na wynik, jakiego żaden film superbohaterski u nas nie miał. Ponad dwa miliony widzów, przy około 195 kinach grających tytuł, i zdetronizowany dotychczasowy rekordzista, czyli „Avengers: Koniec gry” z wynikiem około 1,88 miliona. Różnica nie jest oszałamiająca, ale symboliczna: Koniec gry był zwieńczeniem jedenastu lat opowieści, a tu mamy film o jednym bohaterze z sąsiedztwa. W sklepach z gadżetami widać to od razu, bo po takich seansach rusza dokładnie ten sam mechanizm, który znamy z każdej głośnej premiery Marvela. Ktoś, kto wcześniej niczego nie kolekcjonował, kupuje pierwszą dziewięciocentymetrową figurkę, bo jest tania, mieści się na biurku i nie wymaga deklaracji, że zaczyna się hobby. Najczęściej jest to Funko POP!, choćby Captain America z Civil War. Za pół roku ta sama osoba ogląda już statuetki za kilkaset złotych i zastanawia się, gdzie postawić gablotę.

Grudzień, Doomsday i pytanie bez odpowiedzi
Ten film nie jest zamknięciem żadnego etapu, tylko rozbiegiem. Kolejny duży tytuł MCU, „Avengers: Doomsday”, zapowiedziano na grudzień 2026, a „Avengers: Secret Wars” na 2027. Przy premierze tak blisko Spider-Man zostanie w kinach jeszcze przez jakiś czas, a to znaczy, że wynik domestic będzie rósł i pytanie o rekord „Przebudzenia Mocy” pozostaje otwarte. Gdy ktoś mnie pyta, czy da radę, odpowiadam szczerze: nie wiem, i nikt dziś nie wie, bo brakuje około dziesięciu milionów dolarów, a tempo spadków po sześciu weekendach robi się kapryśne.
Dla kolekcjonera najbliższe miesiące wyglądają prosto. Figurek z nowego filmu na polskich półkach jeszcze nie ma, za to grudniowa premiera Avengers zwykle rozkręca całą kategorię Marvela, a linie, które już są w obiegu, nikomu nie uciekną. Z lżejszej półki dobrze sprawdzają się mini figurki pokroju Beast Kingdom Mini Egg Attack z serii Deadpool & Wolverine, po ośmiu centymetrach sztuka, bo zajmują tyle miejsca co kubek. Z pełnej linii Marvel Legends w piętnastocentymetrowej skali sensownie wyglądają X.23 oraz Cassandra Nova, czyli postacie, które w wersji plastikowej pojawiają się rzadziej niż kolejny wariant Spider-Mana. A jeśli ktoś kolekcjonuje wyłącznie winylowe głowy, Blade z Deadpoola 3 jest jedną z ciekawszych pozycji tej fali.
W ofercie GeekUp.pl znajdziesz szeroki wybór Marvela: linię Marvel Legends od Hasbro, figurki Funko POP!, mini serie Beast Kingdom oraz kolekcjonerskie figury Hot Toys w skali 1/6. Zajrzyj do kategorii Figurki, jeśli szukasz czegoś na półkę, albo do Gadżetów, jeśli po seansie potrzebujesz czegoś mniejszego niż statua, a bardziej codziennego niż plastik w gablocie. Liczby z box office'u zmienią się do jutra. Półka zostaje na dłużej.
