Gra z 2015 roku dostaje remaster w 2026 i trzeci duży dodatek fabularny w 2027. Brzmi jak pomyłka w kalendarzu wydawniczym. To jednak realny plan CD Projekt RED. Wiedźmin 3 miał premierę jedenaście lat temu, w 2022 dostał next-genową aktualizację, która przedłużyła mu życie o całą generację sprzętu, a 25 sierpnia 2026 podczas Gamescom Opening Night Live w Kolonii pokazano dla niego dwie rzeczy naraz: remaster z konkretną datą oraz „Wiedźmin 3: Pieśni przeszłości”, płatne rozszerzenie zapowiedziane na 2027 rok. Ta gra uparcie odmawia zestarzenia się, a wydawca uparcie jej w tym pomaga.

Wiedźmin 3: Pieśni przeszłości i remaster, czyli dwie daty z Kolonii
Najważniejsza rzecz do zapamiętania z całego wieczoru to kalendarz, bo już następnego dnia w sieci zaczęto mylić jedno z drugim. Wiedźmin 3: Dziki Gon w wersji Remaster ma premierę 29 września 2026 i jest bezpłatną aktualizacją dla osób, które mają grę na kwalifikujących się platformach. Nie nowe wydanie do kupienia, nie edycja jubileuszowa z metką. Aktualizacja.
Lista platform robi wrażenie szerokością: PC, PlayStation 5, Xbox Series X|S, a także, po raz pierwszy natywnie, Nintendo Switch 2. Do tego dochodzi wersja dystrybuowana przez Battle.net, co jest efektem współpracy z Blizzard Entertainment i samo w sobie stanowi ciekawostkę, bo Wiedźmin w launcherze kojarzonym głównie z Diablo czy Overwatchem to zestawienie, którego dziesięć lat temu nikt by nie obstawiał. Posiadacze podstawki dostaną przy okazji za darmo „Serca z kamienia” i „Krew i wino”, czyli oba dotychczasowe rozszerzenia.
Druga data jest znacznie mglistsza. „Pieśni przeszłości” to płatny dodatek, trzecie duże rozszerzenie fabularne do trójki, zapowiedziane na 2027 rok bez podania konkretnego terminu, dnia czy choćby kwartału. Tyle wiemy i tyle na razie wypada powtarzać, zwłaszcza że rozszerzenie powstaje we współpracy ze studiem Fool's Theory.
Letten, Belleteyn i Geralt, który obudził się bez Jaskra
Materiał z rozgrywki, który trafił do sieci jako supercut z REDstreamu, trwa około dwunastu minut. Na samych targach dziennikarze widzieli więcej: zamknięty pokaz trwający około 45 minut. Ale to właśnie ten publiczny fragment wyznacza ton całego rozszerzenia.
Otwiera go scena, która wygląda jak żart kosztem głównego bohatera. Geralt budzi się nad brzegiem w krainie Letten. Poprzedniej nocy świętował Belleteyn, wspomnienia ma mgliste, a Jaskra, który go w te strony zaciągnął, nigdzie w pobliżu nie widać. Trudno o czytelniejszą deklarację intencji: to nie będzie kolejna opowieść o polowaniu na potwora za zleceniem z tablicy, tylko historia osobista, rozgrywająca się w rodzinnych stronach barda. Wczesne zadanie nosi angielski tytuł „A Bed of Thorns”, polskiej nazwy oficjalnie nie ogłoszono, więc na razie krąży w oryginale.
Wydawca opisuje samo Letten jako krainę idylliczną, która kryje mroczny sekret. Sformułowanie ograne, ale to, co widać na materiale, faktycznie gryzie się ze standardowym błotnistym Velen: więcej światła, więcej zieleni, architektura bliższa świętu niż wojnie. Twórcy i dziennikarze po pokazie porównywali skalę regionu do Toussaint z „Krwi i wina”, z zastrzeżeniem, że jest to porównanie z wrażeń i deklaracji, a nie zmierzona liczba kilometrów kwadratowych. W wywiadach padają zapowiedzi dużej, długo żyjącej fabuły, choć bez konkretnych liczb godzin.
Przy okazji pokazu udostępniono pięć utworów ze ścieżki dźwiękowej dodatku. Odpowiadają za nią Daniel Elms, Magda Urbańska i Marcin Przybyłowicz, czyli między innymi dyrektor muzyczny i współkompozytor oryginalnej trójki z 2015 roku. Utwory udostępniono w serwisie YouTube.

Łańcuch w slocie kuszy, czyli pierwsza realna zmiana w walce od lat
Nowa broń w dodatku to łańcuch i zajmuje w ekwipunku slot kuszy. Dla każdego, kto przeszedł trójkę, ta jedna informacja mówi więcej niż akapit opisu, bo kusza w Wiedźminie 3 była narzędziem do zestrzeliwania harpii i przerywania pływania utopcom, a poza tym leżała odłogiem. Łańcuch ma służyć do kontroli tłumu i zbijania z równowagi opancerzonych przeciwników, czyli dokładnie do tego, z czym system walki radził sobie najgorzej. Obstawiałbym, że to element projektowany razem z remasterowymi zmianami, a nie osobny gadżet do jednego rozszerzenia.
Bo remaster też rusza mechanikę, nie tylko piksele. Na liście zmian są: udoskonalony system walki, nowe drzewko umiejętności, odświeżone znaki wiedźmińskie i przebudowany system prowadzenia wierzchowca, co po latach żartów o Płotce wspinającej się na dachy chat brzmi jak spłacanie długu. Dochodzi do tego międzyplatformowa obsługa modów, czyli modyfikacje działające także poza pecetem, oraz rozbudowany tryb fotograficzny.
Po stronie oprawy dziennikarze zwracali uwagę na zauważalną różnicę w oświetleniu i odbiciach względem next-genowej aktualizacji z 2022 roku. To akurat trzeba będzie ocenić samemu, na własnym sprzęcie i po zejściu emocji z pokazu, bo materiały prezentowane na scenie w Kolonii rzadko wyglądają dokładnie tak jak wersja, która ląduje na dysku.
900 tysięcy zapisów na listach życzeń
CD Projekt RED podał 2 września 2026, że dodatek zebrał ponad 900 tysięcy zapisów na listach życzeń na wszystkich platformach. Według analiz po targach samo Gamescom przyniosło mu około 451 tysięcy nowych dodań na Steamie, najwięcej ze wszystkiego, co pokazano na imprezie, przy kolejnych tytułach z wynikami rzędu 379 i 302 tysięcy. Dane pochodzą od firmy analitycznej, nie od wydawcy, więc traktowałbym je jako rząd wielkości, a nie wyrocznię. Skala zainteresowania i tak jest jednoznaczna.
Mit kontra fakt: co zdążyło się już pomylić
Tydzień po pokazie w komentarzach i nagłówkach wciąż krążą trzy nieporozumienia. Lepiej je rozdzielić, zanim ktoś zacznie planować budżet na wrzesień.
- MIT: remaster jest płatny, to nowe wydanie do kupienia.
FAKT: to bezpłatna aktualizacja dla posiadaczy gry na kwalifikujących się platformach. Nie trzeba kupować niczego ponownie. - MIT: dodatek wychodzi razem z remasterem, 29 września.
FAKT: 29 września 2026 to data remastera. „Pieśni przeszłości” zapowiedziano dopiero na 2027 rok i konkretnego dnia nie podano. - MIT: Letten to potwierdzona lokacja z Wiedźmina 4.
FAKT: to spekulacja portali, której wydawca nie potwierdził. Oficjalnie Letten jest miejscem akcji dodatku do trójki i tyle da się dziś powiedzieć.
Trzeci punkt jest najbardziej zaraźliwy, bo brzmi mądrze i ładnie pasuje do układanki. Możliwe, że kiedyś się potwierdzi. Dziś to zwykłe zgadywanie w ładnej oprawie.
Co realnie zrobić przed 29 września
Plan minimum jest krótki. Sprawdzić, czy posiadana kopia łapie się na darmową aktualizację, bo zależy to od platformy i wersji gry. Zrobić kopię zapasową zapisów, jeśli ktoś ma zainstalowane mody, bo przebudowa tej warstwy oznacza również, że stare pliki mogą przestać działać w nowym środowisku. I odpuścić sobie ponowne przechodzenie gry teraz, skoro do przebudowanego drzewka umiejętności zostało kilka tygodni. Na „Wiedźmin 3: Pieśni przeszłości” trzeba będzie poczekać znacznie dłużej, więc rozsądniej potraktować wrzesień jako rozgrzewkę przed 2027 rokiem. Na czas czekania da się zresztą zbudować sobie pokrewny klimat gdzie indziej, choćby przeglądając dział repliki z gier, od Elden Ringa po Dark Souls.

Kolekcjonersko temat na razie jest pusty, bo oficjalnych figurek i gadżetów spod znaku białego wilka próżno dziś szukać w sklepach, a sama zapowiedź dodatku tego nie zmieni z dnia na dzień. Klimat mrocznego fantasy da się jednak złożyć inaczej. W ofercie GeekUp.pl znajdziesz choćby figurki z gier, filmów i seriali z uniwersów, które z Wiedźminem dzielą co najmniej temperaturę, a dla tych, którzy wolą lżejszą półkę, osobny dział zajmują figurki Funko POP!.
A jeśli komuś bardziej niż figurka na półce kusi coś do picia przy okazji wieczoru z remasterem, wystarczy zerknąć na dział kubków i kufli. Jeśli licencja na gadżety z Letten kiedyś się pojawi, wtedy będzie o czym pogadać na poważnie.
