Jedenasta wieczorem, w telewizorze leci wersja rozszerzona Drużyny Pierścienia, a ktoś z kanapy rzuca to pytanie, które w tym fandomie wraca co roku jak bumerang: co mu w końcu kupić, skoro zna te filmy na pamięć? I tu zaczyna się kłopot, bo Władca Pierścieni figurki kolekcjonerskie to dziś kilkanaście równoległych linii, od winylu wielkości dłoni po statuetki, przy których trzeba przemeblować regał. Rada w stylu „weź coś z Gandalfem” nie zawęża absolutnie niczego. Śródziemie sprzedaje się w czterech zupełnie różnych rolach, a bez tego rozróżnienia wybór to czysty przypadek.
